Boska Feli­ci­ta!

gravatar
 | 
20/01/2026
Featured Image

Autor książ­ki, Piotr Sza­ro­ta, jest bodaj pra­pra­praw­nu­kiem boha­ter­ki, a przy tym pro­fe­so­rem psy­cho­lo­gii. Książ­ka ma więc bar­dzo uni­ka­to­wy cha­rak­ter – jak wska­zu­je pod­ty­tuł książ­ki jest to bowiem psy­cho­bio­gra­fia, co jest tym bar­dziej inte­re­su­ją­ce, że boha­ter­ka jest posta­cią queero­wą avant la let­tre. Już choć­by z tego powo­du publi­ka­cja ta jest książ­ką wyjątkową.

Peł­na doku­men­ta­cja foto publi­ka­cji autor­stwa Basi Bud­niak tutaj:

Wyjąt­ko­wość książ­ka zawdzię­cza jed­nak przede wszyst­kim głów­nej boha­ter­ce – pro­to­pla­st­ce współ­cze­snych arty­stx queero­wych, któ­ra już w XIX wie­ku wywal­czy­ła sobie miej­sce na świa­to­wej sce­nie kul­tu­ral­nej, reali­zu­jąc swo­ją nie­he­te­ro­nor­ma­tyw­ną toż­sa­mość zarów­no w teatrze czy na sce­nach ope­ro­wych, jak i w życiu. Wyemi­gro­wa­ła z Pol­ski do Nie­miec, wystę­po­wa­ła tak­że w Sta­nach Zjed­no­czo­nych, przy­jaź­ni­ła się m.in. z Ben­ja­mi­nem Fran­kli­nem, Fry­de­ry­kiem Nie­tz­sche i inny­mi wybit­ny­mi posta­cia­mi swo­jej epoki.

Kolej­nym powo­dem wyjąt­ko­wo­ści publi­ka­cji jest decy­zja wydaw­cy, by podejść do niej w moż­li­wie uni­ka­to­wy spo­sób, mimo że uka­za­ła się w serii bio­gra­ficz­nej WKP. Podob­nie jak w przy­pad­ku jed­nej z wcze­śniej­szych ksią­żek z tej serii (→ bio­gra­fii Juliu­sza Sło­wac­kie­go autor­stwa Mar­ty Justy­ny Nowic­kiej) zde­cy­do­wa­no się zapro­po­no­wać wyko­na­nie ilu­stra­cji okład­ko­wej Bart­ko­wi „Aro­ba­lo­wi” Kociem­bie. Zna­ko­mi­ty pomysł, bo arty­sta ten spe­cja­li­zu­je się w por­tre­tach queero­wych i uda­ło mu się uchwy­cić w okład­ko­wym por­tre­cie Feli­ci­ty wyjąt­ko­wość tej postaci.

Jedy­ne, co pozo­sta­ło mnie jako auto­ro­wi pro­jek­tu serii, okład­ki, skła­du i łama­nia, to tego nie spie­przyć. Posta­no­wi­łem więc trzy­mać się bar­dzo bli­sko opo­wie­ści i cza­su, któ­re­go ona doty­czy, czy­li XIX wie­ku. Książ­ka gro­ma­dzi mnó­stwo fan­ta­stycz­nych mate­ria­łów wizu­al­nych pocho­dzą­cych z róż­nych źró­deł, pie­czo­ło­wi­cie zebra­nych przez auto­ra i wydaw­cę. Zna­la­zło się w niej tak­że kil­ka­na­ście afi­szy i pla­ka­tów kon­cer­to­wych, spek­ta­kli i dzieł ope­ro­wych, w któ­rych wystę­po­wa­ła Feli­ci­ta von Vestvali.

Na pod­sta­wie ana­li­zy typo­gra­ficz­nej jed­ne­go z afi­szy byłem w sta­nie usta­lić, jakich kro­jów pisma uży­to do skła­du, i posta­no­wi­łem po nie się­gnąć w pro­jek­cie gra­ficz­nym makie­ty i okład­ki. Makie­ta zosta­ła opar­ta na pod­se­rii, któ­rą okre­ślam robo­czo jako „histo­rycz­ną”, zapo­cząt­ko­wa­ną chy­ba przy książ­ce o Sło­wac­kim. W tym przy­pad­ku krój tek­sto­wy, czy­li Dashiell Maxa Phi­lip­sa, został uzu­peł­nio­ny wywie­dzio­ny wła­śnie z owe­go afi­sza kro­jem Cla­ren­don Wide i Text Pro Patric­ka Grif­fi­na (to współ­cze­sna reali­za­cji tego kla­sycz­ne­go kro­ju pisma).

Ponie­waż tytuł książ­ki jest toż­sa­my z imie­niem boha­ter­ki, mia­łem wyjąt­ko­wą oka­zję się­gnąć po suro­wą typo­gra­fię i opra­co­wać liter­nic­two tytu­łu na pod­sta­wie jed­ne­go z afi­szy – wek­to­ry­zu­jąc je i dopra­co­wu­jąc graficznie. 

Kolo­ry­sty­ka ilu­stra­cji okład­ko­wej była bar­dzo powścią­gli­wa, choć poja­wi­ły się w niej trzy moc­ne kolo­ry: żół­ty, brą­zo­wy i jasno­ró­żo­wy. Pozo­sta­łe ele­men­ty kon­struk­cyj­ne okład­ki posta­no­wi­łem więc utrzy­mać w tej pale­cie. Grzbiet jest zim­no­żół­ty z brą­zo­wą typo­gra­fią, na grzbie­cie pozwo­li­łem sobie na czę­ścio­we nało­że­nie ele­ganc­kich, fan­ta­zyj­nych kwia­tów z fron­tu okład­ki na tytuł – taki drob­ny pro­jek­to­wy sma­czek. Wyklej­ka w nie­co bar­dziej inten­syw­nym odcie­niu różu, kom­pa­ty­bil­nym z okład­ką, takaż kapitałka.

W książ­ce zebra­no mnó­stwo zna­ko­mi­tych mate­ria­łów wizu­al­nych: foto­sów, por­tre­tów wyko­ny­wa­nych róż­ny­mi histo­rycz­ny­mi tech­ni­ka­mi, dzię­ki cze­mu publi­ka­cja pre­zen­tu­je się wyjąt­ko­wo estetycznie. 

Zosta­ło to doce­nio­ne przez jury kon­kur­su Pió­ro Fre­dry – edy­tor­skie­go kon­kur­su orga­ni­zo­wa­ne­go przez Wro­cław­skie Tar­gi Książ­ki. Pro­jekt bio­gra­fii Feli­ci­ty West­fa­lii zna­lazł się w pre­sti­żo­wym gro­nie pię­ciu tytu­łów nomi­no­wa­nych do nagro­dy w roku 2025, obok takich reali­za­cji jak pro­jekt Kuby Sowiń­skie­go książ­ki o socre­ali­zmie dla Mię­dzy­na­ro­do­we­go Cen­trum Kul­tu­ry (wspa­nia­ła wysta­wa, wspa­nia­ła książ­ka) czy Lem pro­jek­tu Prze­mka Dębowskiego.

Nagro­dę otrzy­mał Kuba Sowiń­ski za publi­ka­cję, któ­rą mam i bar­dzo cenię. Gra­tu­la­cje dla lau­re­ata – a my z wydaw­cą cie­szy­my się z nominacji.

Choć seria narzu­ca pew­ne ramy, uda­je się cza­sem tak dobrać środ­ki wyra­zu i zmo­dy­fi­ko­wać punkt wyj­ścia, by uzy­skać coś spój­ne­go, cało­ścio­wo prze­my­śla­ne­go i – mimo dwu­oso­bo­we­go autor­stwa – jed­no­li­te­go arty­stycz­nie i for­mal­nie. Mam nadzie­ję, że pro­jekt ten jest prze­ko­nu­ją­cy zarów­no dla spe­cja­li­stx od pro­jek­to­wa­nia, jak i po pro­stu dla czy­tel­ni­ków i czytelniczek.

Peł­na doku­men­ta­cja foto publi­ka­cji autor­stwa Basi Bud­niak tutaj:


Od wydaw­cy:

„Vestva­li the Ma­gni­fi­cent” – zapo­mnia­na iko­na, któ­rej życie wy­prze­dzi­ło epo­kę.

Feli­ci­ta Vestva­li – śpie­wacz­ka ope­ro­wa o nie­zwy­kłym gło­sie kon­tral­to­wym, wy­bit­na ak­tor­ka szek­spi­row­ska, któ­ra zasły­nę­ła rola­mi Ro­mea i Ham­le­ta, i jed­na z pierw­szych w histo­rii cele­bry­tek. Uro­dzo­na w Szcze­ci­nie (wów­czas Stet­tin) konse­kwent­nie pod­kre­ślała swo­je pol­skie po­cho­dze­nie. Sła­wę zdo­by­ła na sce­nach –Euro­py, Sta­nów Zjed­no­czo­nych, a tak­że Kuby i Mek­sy­ku, za­chwy­ca­jąc pu­blicz­ność i kry­ty­ków nie tyl­ko talen­tem, ale i od­wa­gą w łama­niu kon­we­nan­sów. Jej wy­stę­py po­dzi­wiali m.in. ­Abra­ham Lin­coln i Fry­de­ryk Nie­tz­sche. 

Ta fascy­nu­jąca bio­gra­fia to opo­wieść o oso­bie nie­za­leż­nej, uta­len­to­wa­nej i od­waż­nej, któ­rej histo­ria, przez lata zapo­mnia­na, ma wresz­cie szan­sę wy­brzmieć peł­nym gło­sem. Vestva­li nie wpi­sy­wa­ła się w pro­sty, bi­nar­ny po­dział na ko­bie­ty i męż­czyzn, szo­ko­wa­ła też nie­pa­su­ją­cym do epo­ki sty­lem życia. Przez nie­mal dwa­dzieś­cia lat była zwią­za­na z nie­miec­ką ak­tor­ką – Eli­se Lund, któ­ra part­ne­ro­wała jej na sce­nie jako Julia. Ta in­ność spro­wa­dzi­ła na Vestva­li drwi­ny, ale byli też tacy, dla któ­rych sta­ła się ona źró­dłem inspiracji.

No Comments.

[BLOG FEDIVERSE]

@ADMIN@TESSERA.ORG.PL

[NA SKRÓTY]

[ONLINE]

[C] COPYRIGHT BY [tmh] MMXXVI

[E] TESSERA@TESSERA.ORG.PL

[M] +48 606 397 976